W proch się… nie obróciło, czyli co trafia na ruszt

23.02.2021 12.25

Do Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów trafiają niekiedy prawdziwe perełki. W zakładowej kolekcji jest już sporo historycznych skarbów.

 - Po paru latach zdecydowanie mogę powiedzieć, że nic już nas nie dziwi. Ludzie zbierają różne rzeczy, mają różne pasje. Później ktoś to po nich przejmuje i w danym przedmiocie nie widzi tego samego, co poprzedni właściciel. Po prostu tej pasji nie kontynuuje lub nie ma gdzie trzymać dodatkowych rzeczy. Tak mogło być w przypadku naszej kolekcji – mówi Sebastian Hejna, kierownik zmiany w Zakładzie Unieszkodliwiania Odpadów.

Bez wątpienia przeważają militaria. Pracownicy znaleźli już m.in. pocisk moździerzowy, niemiecki rewolwer z końca XIX wieku czy granaty. Zakładowe eksponaty, które nie uległy zniszczeniu pod wpływem temperatury, zostają oczyszczone i trafią do kolekcji.

- Nasz chwytak podnosi jednocześnie nawet do cztery tony odpadów. Nie da się gołym okiem wyłapać cenniejszych rzeczy, ale później złom jest u nas oddzielany i trzeba go niekiedy przebierać. To wtedy pracownicy wyłapują właśnie takie perełki. Pewnie nie raz się jeszcze zdarzy, bo trochę niewybuchów z czasów II wojny światowej na naszych terenach jeszcze jest – dodaje Sebastian Hejna, kierownik zmiany w Zakładzie Unieszkodliwiania Odpadów.

Oto nasze skarby, kto wyrzucił pocisk moździerzowy?

 

Ta strona używa plików cookies (ciasteczek), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na użycie plików cookie. Zamknij.