Geotermia dla Szczecina: trzy miesiące wiercenia 24 godz. na dobę [ROZMOWA]
Rozmowa z Arkadiuszem Biedulskim, prezesem UOS Drilling S.A., firmy która jest wykonawcą otworu geotermalnego przy ul. Dąbskiej w Szczecinie.
Państwa firma od wielu lat zajmuje się geotermią. Jak te doświadczenia przekładają się na szczeciński projekt?
Projekt w Szczecinie jest bardzo podobny do kilku, które już zrealizowaliśmy. Jako firma wiertnicza mamy – bez przesady – największe doświadczenie w kraju, jeśli chodzi o odwierty geotermalne. W okolicach Szczecina wykonywaliśmy już pięć otworów w Stargardzie, pracujemy także w Policach. Geologicznie to dość zbliżone tereny, dlatego nie spodziewamy się żadnych niespodzianek.
Sprawdź też: Geotermia dla Szczecina: czas na odwiert próbny
Czy szczeciński otwór będzie różnił się od tych w Policach czy Stargardzie?
Odwiert w Szczecinie będzie nieco płytszy niż te w Stargardzie i Policach. To wynika z lokalnej budowy geologicznej, jednak różnica ta nie ma znaczenia dla wykonawców.
Od czego zależy głębokość otworu geotermalnego?
Decydują wcześniejsze rozpoznania geologiczne i analiza istniejących otworów w regionie. W okolicach Szczecina spodziewamy się warstwy wodonośnej w dolnej jurze. Na podstawie otworów referencyjnych w najbliższym sąsiedztwie projektuje się głębokość – w tym przypadku ok. 2000 metrów.
Zanim pojawi się sprzęt, trzeba teren przygotować. Ile to trwa?
Często same prace wiertnicze trwają krócej niż przygotowania formalno-prawne. Procedury są wieloetapowe: plan ruchu, zgłoszenia prac przygotowawczych, organizacja placu, montaż urządzeń. Nawet przy dużym tempie trudno rozpocząć wiercenie wcześniej niż po około pięciu miesiącach od podpisania umowy.
Czy fakt, że odwiert ma powstać na terenie dawnego placu węglowego ciepłowni, ma znaczenie?
Może to uprościć przygotowanie gruntu. Teren jest zwykle wstępnie utwardzony, pozbawiony drzew, więc fizyczne przygotowanie miejsca pod urządzenie jest łatwiejsze i szybsze.
A ile trwa już samo wiercenie?
Odwiert o takiej głębokości wykonuje się w około trzy miesiące. Prace prowadzone są w trybie ciągłym – urządzenie pracuje 24 godziny na dobę.
Jak wygląda to z punktu widzenia mieszkańców? Czy prace są głośne, uciążliwe?
Na pewno w jakimś stopniu generują hałas, ale nie powinien być on uciążliwy. Zdarzało się nam prowadzić prace wiertnicze w odległości kilkudziesięciu metrów od zabudowań mieszkalnych. Jeśli jest taka potrzeba, ustawiamy ekrany dźwiękochłonne. Sam proces wtedy nie jest uciążliwy.
A fizycznie – jak wygląda taka konstrukcja? To coś jak wielkie wiertło?
To urządzenie wiertnicze, czyli wieża wiertnicza, która zapuszcza w dół zestaw składający się z kawałków przewodu wiertniczego. To elementy długości dziewięciu metrów, w tym przypadku skręcane od razu po dwa. Na spodzie całego zestawu znajduje się świder, który faktycznie drąży skałę. Robi to w oparciu o tłoczoną pod ciśnieniem płuczkę wiertniczą – to nie jest sama woda, tylko woda z dodatkiem substancji dobranych tak, by utrzymać odpowiednie parametry płuczki dostosowane do warstw, przez które się wierci, aby zapewnić odpowiedni postęp wiercenia przy zachowaniu stabilności otworu.
Przewód wiertniczy to stalowe rury. Przy długościach rzędu kilku kilometrów cała kolumna wiertnicza jest elastyczna i pod ziemią może się wyginać. Dzięki temu możliwe jest nawet wiercenie kierunkowe i poziome – zaczynamy pionowo, później otwór się zakrzywia i można prowadzić go niemal poziomo.
Kiedy założona głębokość zostanie osiągnięta, czego się można tam spodziewać?
Na dole spodziewamy się wód termalnych, zasolonych, o temperaturze około 70–75°C. Ponieważ są zasolone, a więc o większym ciężarze właściwym niż woda słodka, nie wypłyną samoczynnie na powierzchnię. Trzeba będzie wykonać testy hydrodynamiczne przy użyciu zestawu pompowego. Pompowanie na różnych wydajnościach – w przypadku Szczecina najwyższy stopień zaplanowany jest na 12 h przy poziomie 200 metrów sześciennych na godzinę – pozwala ocenić parametry złoża. Wypompowana woda trafia do specjalnego zbiornika.
Na podstawie wyników tych testów przygotowuje się dokumentację hydrogeologiczną, która jest podstawą do uzyskania koncesji na wydobycie wód termalnych.
Czyli bada się zarówno temperaturę, jak i skład, i wydajność?
Tak. Pobiera się próbki do badań laboratoryjnych, ale ogólnie najważniejsza jest zdolność złoża do przyjmowania wody. W przypadku zasolonych wód często okazuje się, że wydajność wydobywcza jest wysoka, ale chłonność otworów zatłaczających – niższa. W Stargardzie mamy dwa otwory wydobywcze i aż pięć zatłaczających. Tym niemniej wykonanie odwiertu badawczego jest niezwykle istotne, po testach, wiedząc, że jeden otwór może dać np. 200 metrów sześciennych na godzinę, można projektować całą instalację.
Czy złoże może się wyczerpać?
Tak jak wspomniałem, instalacje projektuje się w układzie: otwory wydobywcze plus otwory zatłaczające. Woda po oddaniu ciepła wraca z powrotem do złoża, dzięki czemu równowaga hydrogeologiczna zostaje zachowana. Oznacza to praktycznie nieograniczony czas eksploatacji. Nie jest to jednak perpetuum mobile. Wymaga regularnego czyszczenia i utrzymania, zwłaszcza przy wodach zasolonych.
Co widać na powierzchni, gdy inwestycja jest już gotowa?
Zaskakująco niewiele. Na powierzchni pozostaje głowica odwiertu – do dwóch metrów wysokości – oraz rurociągi prowadzące do ciepłowni. Sama ciepłownia geotermalna, jeśli nie posiada źródeł szczytowych, jest instalacją kompaktową i nie wpływa negatywnie na krajobraz.
Jak wygląda eksploatacja takich instalacji na przykładzie Stargardu?
W Stargardzie eksploatujemy geotermię od 2012 roku. W 2024 roku – i podobnie będzie w 2025 – dostarczyliśmy ponad 60% ciepła dla miasta właśnie z geotermii. Temperatura wód sięga tam 90°C, bo otwory są głębsze, około 2600 metrów. To stabilne, efektywne źródło ciepła i zasilany nim system ma status systemu efektywnego energetycznie.
Czy geotermia ma wpływ na środowisko lub okoliczną przyrodę?
Sam proces wiercenia nie niesie ze sobą negatywnych skutków. Nie ma sygnałów o jakichkolwiek ingerencjach w lokalną faunę czy florę. To jedno z najbardziej przyjaznych środowisku źródeł energii.
Jak wyglądają koszty działania takiej instalacji?
Koszty stałe stanowią bardzo dużą część struktury wydatków, zwłaszcza amortyzacja. Nie występują natomiast koszty zmienne typowe dla źródeł spalających – nie kupuje się paliwa, którego ceny mogą gwałtownie rosnąć. Jedynym istotnym elementem zużywającym energię są pompy wydobywcze, ale ich udział kosztowy jest niewielki.
Dzięki temu ceny ciepła z geotermii są stabilne. W Stargardzie finalna cena to ok. 92 zł za ciepło i moc zamówioną – bardzo konkurencyjna w porównaniu z ciepłem z węgla, gazu czy biomasy.
Czy geotermia w Polsce zyskuje na popularności?
Zdecydowanie tak. Widzę to zarówno jako praktyk, jak i jako członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Geotermicznego. Program rządowy, dzięki któremu finansowane są otwory próbne, bardzo pomógł. To szczególnie ważne, bo pojedynczy nieudany odwiert mógłby obciążyć budżet miasta – takie ryzyko zostało zdjęte z samorządów.
Jakie wady ma geotermia?
Jedynym wyzwaniem są kwestie eksploatacyjne: konieczność dbałości o instalacje zatłaczające i bieżące utrzymanie techniczne. Poza tym geotermia jest jednym z najlepszych, najczystszych i najbardziej stabilnych źródeł ciepła dla miast.
Chcesz dowiedzieć się więcej? Znajdź nas na Facebooku i Instagramie i polub!








